Please enable / Bitte aktiviere JavaScript!
Veuillez activer / Por favor activa el Javascript![ ? ]
niedziela, 04 grudnia 2011 02:15

Bezwładnik rtęciowy z bezpiecznika

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Każdy modelarz rakietowy, prędzej czy później, zacznie nie tylko robić silniczki rakietowe, ale również i własne eksperymentalne projekty, lub też makiety naprawdę istniejących typów rakiet. Modele te z czasem staną się tak zaawansowane, tyle pracy będzie do nich wkładane lub po prostu "będą";) , że szkoda by było aby po jednym starcie model miał już zakończyć swój żywot. Dlatego właśnie powstał ten artykuł. W tytule występuje zwrot "do druku", to dlatego, że zastosowanie samego bezwładnika jako układu SoS (systemu otwierania spadochronu), jako element włączający napięcie na żarnik zapalnika w ładunku miotającym spadochron, skończyłoby się odpaleniem go w momencie, gdy silnik skończy pracę.

Sytuacja ta jest często poruszana na różnego rodzaju forach rakietowych, więc nie będę jej tutaj opisywał. "Do druku" oznacza, że projekt był przemyślany w celu zastosowania go, do układu timera elektronicznego, niewielkich rozmiarów (opis być może wkrótce :roll: ). Tak aby uniknąć wyżej wspomnianego efektu natychmiastowego odpalenia spadochronu. Dość gadania do rzeczy :

Potrzebne materiały:

  • bezpiecznik szklany
  • klej epoxy lub inny chemoutwardzalny
  • kropelka rtęci*
  • żelazny drucik
  • kawałek kabla typu "skrętka"

Skąd to wziąć:

Bezpieczniki na pewno jakieś się znajdą w domu jak nie to trzeba się będzie udać do sklepu elektronicznego. Klej epoxy np. distal lub poxipol, ważne żeby był chemoutwardzalny i nie zaszkodzi jakby był w miarę szybkoschnący;) . Kropelka rtęci hmm... i tutaj może być problem najłatwiej jest o rtęć zdobyczną z termometru lekarskiego ("zbiorniczek" wystarczy na kilkanaście bezwładników tego typu ) kupić samą rtęć można tylko na "papierki" :(. Żelazny drucik o średnicy takiej samej jak drut w "skrętce", którą to chyba każdy posiadacz komputera wie gdzie kupić lub skąd wziąć.

Wykonanie:

Zacznijmy od pozyskania szklanej rureczki na obudowę naszego bezwładnika.


Bierzemy w szczypce bezpiecznik i podgrzewamy ostrożnie nad płomieniem palnika przez chwile po czym za pomocą jakiegoś narzędzia np. gwoździa lub twardszego druta ściągamy metalowe obudowy naszego bezpiecznika


Teraz należy naszą obudowę wyczyścić z pozostałości cyny i kleju. Cynę można delikatnie próbować zdrapać podobnie z klejem, który dodatkowo można potraktować jakimś rozpuszczalnikiem gdyby nie chciał zejść (jakim to zależy trzeba popróbować bo różnych klejów używa się do produkcji takich bezpieczników )


Następnie bierzemy dwa kawałki "skrętki" i wyginamy w taki sposób aby były jak najdalej od siebie (schematycznie ma to wyglądać mniej więcej tak

Całość należy teraz umocować klejem epoxy (ja użyłem distalu bo tańszy;) ) po czym zostawić do wyschnięcia


Gdy klej nam wyschnie przystępujemy do operacji wyjęcia, żył skrętki, z izolacji. Nacinamy izolację w odległości ok. 2mm od początku wystającej części i delikatnie wyciągamy drut*.


Teraz w powstałe otworki wkładamy drut żelazny o takiej średnicy żeby wchodził na styk lub nawet lepiej jeżeli będzie wchodziła z małym oporem.


Tak przygotowaną obudowę, mocujemy pionowo na jakiejś podstawce, którą należy zabezpieczyć przed wywróceniem się i umieszczamy w jakiejś kuwecie dla bezpieczeństwa. Robimy z kartki papieru prowizoryczny lejek, po czym wlewamy kropelkę rtęci **.


Gdy już mamy wlaną rtęć górną część obudowy zalewamy klejem i zostawiamy do wyschnięcia


Teraz gdy już klej nam się utwardził mamy prawie gotowy bezwładnik. Prawie bo trzeba go jeszcze dodatkowo uszczelnić i zabezpieczyć przed wylaniem rtęci. Nie zostało to zrobione wcześniej po to, aby uniknąć przytopienia się warstwy z kleju podczas lutowania bezwładnika do układu. Żeby to zrobić obracamy bezwładnik w pozycję "wyłączony" (rtęć nie znajduje się w części między drucikami tylko na drugim końcu) i wyjmujemy druciki. Sam bezwładnik odkładamy narazie w bezpieczne miejsce (cały czas musi być w wyżej wspomnianej pozycji !!! ), a druciki lutujemy po prostu w otworki w płytce timera. Po przylutowaniu należy powrotem włożyć druciki do otworków z izolacja (wkładać w pozycji wyłączony czyli timer do góry nogami) gdy już wszystko jest na swoim miejscu możemy uszczelnić drucik do obudowy bezwladnika za pomocą kleju. I to by było na tyle ;)

Uwagi :

Rtęć i związki rtęci są silnie trujące, dlatego nie należy ich wąchać, smakować, a nawet nie dotykać gołymi rękoma, ponieważ rtęć przenika przez skórę i nie da się jej wymyć całkowicie ze skóry. Jeśli gdzieś nam się wyleje rtęć to posypujemy ją siarką powstaje - siarczek rtęci, a ten już jest nieszkodliwy dla zdrowia i otoczenia i łatwo go zebrać. Podczas operowania rtęcią pracuj nad kuwetą i staraj się być szybki i dokładny aby ograniczyć bezpośredni kontakt z tym związkiem do minimum.

Artykuł napisał:
Pessos
Czytany 7499 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 12 grudnia 2011 09:19
Więcej w tej kategorii: « F.A.Q. Budowy rakietek
Zaloguj się, by skomentować